Głos Wągrowiecki  (Nr 45, 7.11.2008 r.)

Mariusz Kutka

 

 

HOSPICJUM TO TEŻ ŻYCIE  

Jedno w życiu jest pewne - to, że umrzemy. W wągrowieckim hospicjum co dzień toczy się walka o godność pacjentów, o ich prawo do godnej śmierci bez zbędnego bólu i osamotnienia. Jeśli jest to tylko możliwe, chorzy zostają w swoich domach, aby nie odbierać im w tych ostatnich chwilach tego co najcenniejsze: bliskości rodziny.

 

Śmierć jest częścią naszego życia

 

Na co dzień żyjemy tak, jakby śmierci nie było. Gdy nasi bliscy zaczynają mówić o odchodzeniu, często zbywamy trudny temat formułką: „Co babcia plecie, jeszcze nas wszystkich przeżyje”. Nie potrafimy rozmawiać o śmierci.

 

BYĆ OBOK

Od kilku lat działa w Wągrowcu hospicjum. Obecnie opieką stacjonarną objętych jest 9 osób, to więcej niż przewiduje kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Kilku mieszkańców powiatu wciąż czeka w kolejce, aż zwolni się  łóżko… Ponadto 24 osoby objęto opieką domową. – Uczymy rodziny chorych robić zastrzyki, przewijać ich oraz podawać leki. Często musimy przygotować rodzinę na ten ostatni moment, bo nie są świadomi, że to już…  – dopowiada oddziałowa Ewelina Przybylska. 

Niektórzy pacjenci świetnie funkcjonują w domu. Pielęgniarki pamiętają pacjenta, który leżał u siebie ze złamaną nogą, cierpiał na odleżyny i trawił go nowotwór, mimo to świetnie odnajdował się w rodzinnym domu.


- Czasami ważniejsza od lekarstw jest zwykła rozmowa - uważa Ewelina Przybylska, oddziałowa w hospicjum.

Fot. Mariusz Kutka


Hospicjum mieści się pod lasem, przy ul. Brzozowej. Trafiają tu oso­by zmagające się z nowotworem. - Czasami ważniejsza od lekarstw jest zwykła rozmowa - uważa E. Przybylska. Ludzie w sytuacji gra­nicznej, jaką jest śmierć, chcą się wygadać. Samo „weź się w garść" ulgi nie przyniesie.

  Mimo że placówka jest blisko związana z kościołem katolickim, trafiają tu także osoby niewierzące lub wyznające inną religię. Jak zauważyli pracownicy hospicjum, śmierć łatwiej przyjmują osoby głęboko wierzące. Ufają, że to nie koniec. Hospicjum to dla wielu ostatnie miejsce w podróży życia. Czasami pacjenci wracają do do­mów, czasem przychodzą tu, aby przygotować się na chemiotera­pię. Jednak każdy kolejny powrót jest trudniejszy, a stan zdrowia gorszy.

 

 DNI NASZEGO ŻYCIA

Trafiają tutaj tylko osoby z cho­robami nowotworowymi. Ci, któ­rych dni są już policzone, inaczej spoglądają na życie: liczą każdy dzień, istotna jest każda chwila. - Doceniają każdy dzień, czasem słyszymy „dobrze było, dziś nie bolało" - wyjaśnia E. Przybylska. Zycie toczy się tu wokół utartego schematu: zabiegi, lekarstwa, fi­zjoterapia, wizyta lekarza...

                       W tym roku z 1% podatków na konto hospicjum trafiło prawie 153 tys. zł.

                       Fot. Mariusz Kutka

 
Pielęgniarki są najbliżej ich cierpienia oraz radości. - Najważ­niejsza jest dla nich życzliwość, umiejętność wczucia się w ich sytuację. Chorzy zwracają uwagę na szczegóły, są wrażliwsi, zauwa­żają czy poświęcimy im odrobinę czasu. Chcą aby ktoś usiadł przy nich i potrzymał ich za rękę. Byli u nas pacjenci, którzy przyjmo­wali swoją chorobę z uśmiechem na twarzy, ale są i tacy, którzy wyraźnie cierpią - stwierdza od­działowa.

 

Te kilka lat istnienia hospicjum odcisnęło się w sercach wągrowczan. Tylko w tym roku na konto Stowarzyszenia im. ks. J. N. Mussolffa, które opiekuje się hospi­cjum, przekazaliśmy 152 661,98 złotych z prawie 3200 PIT-ów. Mogliśmy je niedawno wspomóc podczas Dni Hospicjum, a obecnie trwa licytacja na stronach telewizji internetowej  www.itvwagrowiec.pl

 Licytowane są 3 srebrne mo­nety z wizerunkiem papieża Jana Pawła II, stylowy barek na kółkach i koszulka Artura Siódmiaka z olimpiady w Pekinie z podpisami reprezentantów Polski.