"Głos Wągrowiecki"
Hospicjum nie jest umieralnią! Jest godną przestrzenią życia, zawartą między orzeczeniem lekarza a spotkaniem z Ojcem - tak ideę opieki nad terminalnie chorymi tłumaczy ks. kan. ANDRZEJ RYGIELSKI: prezes Stowarzyszenia im. Ks. Jerzego Niwarda Musolffa, które od ponad pół roku prowadzi placówkę przy ul. Brzozowej.
Nr 33 (648) * 19 sierpnia 2005
BO LICZYSZ SIĘ DO OSTATNIEJ CHWILI
Naszym zadaniem jest przedłużanie życia nieuleczalnie chorym, troska o ich godność, a także walka z bólem - wyjaśnia proboszcz parafii p.w. św. Wojciecha: pomysłodawca i twórca jedynego w diecezji gnieźnieńskiej przyparafialnego Hospicjum Miłosiernego Samarytanina - Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej. Do tej pory przyjęło ono już 86 ciężko chorych osób. W tej chwili wykorzystanych jest osiem miejsc w ramach opieki stacjonarnej, zaś pieczą zespołu wyjazdowego objęto ponad 20. chorych w domach. Na przyjęcie czekają kolejne cztery osoby.
OPIEKA DLA KAŻDEGO
Niektórzy sądzą, że za takie usługi trzeba płacić, ale nie jest to prawda. Opieka i pobyt w hospicjum stacjonarnym tak jak i bezpośrednia opieka lekarska i pielęgniarska, sprawowana w domu pacjenta, są bezpłatne dla osób ubezpieczonych w Narodowym Funduszu Zdrowia - tłumaczy ks. kan. Andrzej Rygielski. Wystarczy skierowanie od lekarza rodzinnego, stwierdzające chorobę nowotworową oraz... telefon do recepcji hospicjum (nr 067/26 89 254).
Czas pobytu w wągrowieckiej placówce wynosi standardowo miesiąc, ale w razie potrzeby może zostać przedłużony. Także dowóz na miejsce, a także późniejsze odwiezienie czy wizyta w domu chorego, nie wymagają żadnych opłat. Na każde wezwanie potrzebujących wyrusza karetka, podarowana placówce przez partnerską gminę Adendorf w Niemczech. Zresztą zespół wyjazdowy wsiada do ambulansu co najmniej trzy razy w tygodniu, regularnie wizytując chorych na trasie od Obornik po Damasławek i Srebrną Górę.
Kiedy tzw. leczenie przyczynowe u chorego zostało zakończone lub nie może już przynieść pozytywnych rezultatów, pozostaje zwalczanie objawów, często trudnych do opanowania w warunkach domowych. - Należą do nich: ból fizyczny, przy dzisiejszym poziomie wiedzy medycznej możliwy do uśmierzenia, duszności, nudności, wymioty, często - odleżyny, a także ogólne wyniszczenie organizmu - wymienia lek. med. Zygmunt Nieżychowski: kierownik medyczny hospicjum, stojący na czele zespołu składającego się z czterech lekarzy i siedmiu pielęgniarek. Oni to właśnie, pełniąc swą służbę całą dobę, nie tylko ordynują zabiegi, których nie da się przeprowadzić w warunkach domowych (np. punkcja jamy brzusznej), ale uczą też najbliższych chorego jego właściwej pielęgnacji
Pomagają w tym specjalistyczne urządzenia: koncentratory tlenu, które oczyszczają powietrze, ssaki, pompy infuzyjne do ciągłego podawania leków, glukometry oznaczające poziomu cukru, a także specjalne łóżko, umożliwiające kąpiel chorego w pozycji leżącej. W najbliższym czasie personel hospicjum zamierza uzupełnić owo wyposażenie o laryngoskop, drugi ssak i kardiomonitor do obserwacji pracy serca. - Nie bez znaczenia jest również współpraca z dyrekcją i wszystkimi oddziałami Szpitala Powiatowego, w tym z laboratorium oraz pracowniami rentgenowską i USG - chwali doktor Nieżychowski, dziękując jednocześnie lekarzom i pielęgniarkom za ogromne zaangażowanie i wszelką pomoc.
ABY BYĆ Z CHORYM...
Ale nie tylko pomoc medyczna niezbędna jest terminalnie chorym. Jeszcze ważniejsza jest właściwa opieka bliskich i oddanych osób. Dlatego właśnie wokół hospicjum rozwinął się ruch wolontariacki. - Współpracuje z nami około 40 wolontariuszy. To ludzie różnych zawodów, często jeszcze bardzo młodzi - zdradza wiceprezes zarządu stowarzyszenia, Michał Politowski.
Przeszkolono już prawie setkę zainteresowanych, a ciągle zgłaszają się nowi, głównie z rodzin podopiecznych hospicjum. Rodziny mogą zresztą odwiedzać swych bliskich przez całą dobę, czuwając przy chorym, spędzając z nim długie godziny, a nawet nocując w specjalnym pokoju gościnnym czy wręcz w pokoju chorego.
Już 8 października, w ramach Międzynarodowego Dnia Hospicjów, w kościele p.w. św. Wojciecha odbędzie się spotkanie pod hasłem "Śpiewajmy chorym". Prócz koncertu na rzecz potrzebujących zaplanowano też spotkanie z lekarzami i prelekcje na temat sensu i potrzeby opieki paliatywnej. A że nie mniej ważna jest posługa duszpasterska, co niedzielę o godz. 17.00 w kaplicy hospicjum odprawiana jest msza św. dla chorych i odwiedzających ich rodzin, a w ostatnią niedzielę miesiąca - za dusze zmarłych w ostatnich tygodniach.
WĄGROWIEC WZOREM DLA INNYCH
Hospicjum zlokalizowane w zacisznym zakątku przyszpitalnego lasu stało się już placówką wzorcową. Przed dwoma tygodniami odwiedziła je delegacja ruchu hospicyjnego z Portugalii i Mołdawii, którą przywiózł z Poznania niekwestionowany autorytet w dziedzinie opieki paliatywnej, prof. Jacek Łuczak. Aby dalej podnieść jakość świadczonych usług, w placówce i w stowarzyszeniu budowany jest właśnie System Zarządzania Jakością wg ISO; jego bezpłatnego wdrożenia podjęła się wągrowiecka firma "Symak" Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości. Niedawno powstała też strona internetowa hospicjum (jej adres to: www.hospicjum.wagrowiec.wlkp.pl); nad jej zawartością czuwa sekretarz stowarzyszenia, Stanisław Owsianny. A dzięki temu, że owo towarzystwo jako pierwsze w Wielkopolsce uzyskało status organizacji pożytku publicznego, wszelkie ofiary na jego rzecz można odliczyć od podatku w ramach tzw. jednego procenta, przeznaczonego na wsparcie organizacji pozarządowych. - NFZ nie opłaca bowiem wszystkich kosztów utrzymania chorego. Stowarzyszenie musi dołożyć przynajmniej jedną czwartą tej kwoty - wylicza ks. kan. A.Rygielski, składając jednocześnie serdeczne "Bóg zapłać" dotychczasowym ofiarodawcom (wpłat można dokonywać nadal na numer konta 68 1240 3725 1111 0000 4059 2688 lub 78 1020 3903 0000 1902 0010 1527).
Nade wszystko ważna jest jednak posługa człowiekowi terminalnie choremu, który stanął wobec zawsze nowego doświadczenia własnej śmierci. Dlatego właśnie wszystkim zaangażowanym w opiekę nad terminalnie chorymi przyświeca myśl Cicely Saunders z londyńskiego Hospicjum św. Krzysztofa: "Liczysz się tylko Ty, ponieważ jesteś sobą. Liczysz się do ostatniej chwili swego życia.I zrobimy wszystko, żeby Ci pomóc nie tylko umrzeć w spokoju, lecz żyć aż do śmierci". Wszak, jak nauczał Jan Paweł II, "miłość do cierpiących jest znakiem i miarą poziomu cywilizacji i rozwoju narodu".
Nade wszystko ważna jest jednak posługa człowiekowi terminalnie choremu, który stanął wobec zawsze nowego doświadczenia własnej śmierci. Dlatego właśnie wszystkim zaangażowanym w opiekę nad terminalnie chorymi przyświeca myśl Cicely Saunders z londyńskiego Hospicjum św. Krzysztofa: "Liczysz się tylko Ty, ponieważ jesteś sobą. Liczysz się do ostatniej chwili swego życia. I zrobimy wszystko, żeby Ci pomóc nie tylko umrzeć w spokoju, lecz żyć aż do śmierci". Wszak, jak nauczał Jan Paweł II, "miłość do cierpiących jest znakiem i miarą poziomu cywilizacji i rozwoju narodu”.
TOMASZ KRUK
Metadane |
Drukuj |
Historia zmian |
Metadane
| Źródło informacji: | Głos Wągrowiecki |
| Data utworzenia: | (brak danych) |
| Wprowadził do systemu: | Stanisław Owsianny |
| Data wprowadzenia: | 2005-08-26 11:32:21 |
| Opublikował: | Stanisław Owsianny |
| Data publikacji: | 2005-08-26 11:44:52 |
| Ostatnia zmiana: | 2009-03-22 17:50:40 |
| Ilość wyświetleń: | 2875 |


Metadane
Drukuj
Historia zmian